Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Temat dzisiejszego wstępniaka nie będzie radosny. W środku numeru znajdziecie artykuł o kampanii społecznej Odważni Wygrywają dedykowanej świadomości i profilaktyce raka jądra.

Temat dzisiejszego wstępniaka nie będzie radosny. W środku numeru znajdziecie artykuł o kampanii społecznej Odważni Wygrywają dedykowanej świadomości i profilaktyce raka jądra. W poprzednim numerze pisaliśmy zaś o akcji BreastFit, która ma zwiększyć świadomość konieczności badań profilaktycznych raka piersi. 

Rak, rak, rak, rak... nie zna podziałów na biednych i bogatych, rasy i kolory skóry, wykształconych i niewykształconych, mieszkańców miast i wsi, niestraszne mu granice państw i poziom gospodarczy. Plaga naszych czasów. Naszych czasów w szczególności, aczkolwiek śmiertelne żniwo zbierał już w starożytności.

Pozwolę sobie na małą lekcję medycznej historii, zanim przejdę do meritum. Kilkanaście lat temu rosyjscy archeolodzy odkopali szkielety Scytów. Scytowie to koczownicze ludy irańskie zamieszkujące w VIII i VII wieku przed naszą erą północne okolice Morza Czarnego. Było to duże wydarzenie nie tylko z archeologicznego punktu widzenia, ale też z medycznego. Oto bowiem w kościach mężczyzny wykryto najstarszy znany naukowcom przypadek nowotworu prostaty z przerzutami. A dotychczas przyjmowano, że rak prostaty to choroba naszych czasów, tymczasem towarzyszył on człowiekowi od zawsze. 

I niestety, nic się nie zmieni. Fakty są takie, że co sześć minut w hospicjach, szpitalach, we własnych czterech ścianach ktoś przegrywa walkę z rakiem. Na nowotwór umiera na całym świecie ponad 8 milionów osób rocznie. W Polsce rak zabija blisko 100 tysięcy osób, z czego około 94 tysiące umiera w wyniku nowotworów złośliwych. 

Z danych statystycznych wynika, też że w naszym kraju na choroby nowotworowe zapada prawie 140 tys. osób rocznie (w tym 1,3 tys. dzieci). Wśród chorych coraz więcej jest również ludzi poniżej 35. roku życia, szczególnie kobiet.

Niestety, na dzień dzisiejszy tylko 30% z nich udaje się wyleczyć. Dla porównania w USA do zdrowia powraca 60% dorosłych pacjentów, a w krajach Europy Zachodniej - 50%. Na tym tle dane statystyczne z Polski są przerażające. 

Jednym z najbardziej wyrazistych wspomnień w mojej głowie jest rozmowa z Anią Przybylską. Był to koniec lata 2010 roku, okładkowy wywiad do Prestiżu. Siedzieliśmy sobie w Tawernie Orłowskiej, świetnie się rozmawiało, zapytałem Anię, czy nie boi się samotności. Odpowiedziała, że najbardziej boi się choroby i tego, że wcześnie umrze. Niedługo potem zdiagnozowano u niej nowotwór. Nie wiem, czy już wtedy wiedziała, że choruje, czy może przeczuwała?

Ani nie udało się wygrać walki z rakiem. Ale fakty są takie, że dzięki zdobytej już wiedzy można zapobiec 30% zachorowań, a także wyleczyć lub przedłużyć życie kolejnym 30% chorym, dzięki wczesnemu wykryciu oraz właściwemu leczeniu. Oznacza to, że co roku można ocalić kilka milionów ludzi na całym świecie. Ale konieczne jest konsekwentne budowanie świadomości, edukacja, promowanie profilaktyki. Tym bardziej, że większość badań profilaktycznych w kierunku nowotworów można wykonać bezpłatnie. 

Człowiek do lekarza idzie najczęściej jak go coś boli. Często jest też tak, że jak już pójdzie do lekarza, to lekarza nie ma. Słuchałem ostatnio bardzo ciekawej rozmowy z Romanem Budzińskim, prezesem Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. Okazuje się, że w Polsce mamy 2,2 lekarzy na tysiąc mieszkańców, podczas gdy średnia w Europie wynosi 4 lekarzy na tysiąc mieszkańców. Znaczy to, że tam gdzie powinno być dwóch lekarzy, o nasze zdrowie dba jeden. Jakie to ma skutki, nietrudno wywnioskować. 

Z jednej strony mamy coraz szerszy dostęp do badań profilaktycznych, ale coraz bardziej utrudniony dostęp do lekarzy. Jakże bylibyśmy szczęśliwsi, gdyby udało się w końcu wynaleźć lek na raka. Naukowcy prowadzą mnóstwo badań, ale nie oszukujemy się, jest to walka z wiatrakami. I poniekąd, z systemem. Zabrzmi to brutalnie, ale rak generuje gigantyczne pieniądze. Jak długo ludzie będą chorować, tak długo korporacyjny świat będzie na nich zarabiał. 

I tak zbaczając trochę z tematu, o tym korporacyjnym, a w zasadzie korpokracyjnym świecie bardzo ciekawie mówi w naszym wywiadzie okładkowym Leszek Możdżer, który zwraca uwagę na globalne powiązania kapitałowe i fakt, że wśród dziesięciu najpotężniejszych gospodarek świata, sześć z nich to są korporacje. Czy zatem tradycyjne systemy polityczne, podziały państwowe, narodowość coś jeszcze znaczą? Kim jesteśmy we współczesnym świecie? Czy mamy na cokolwiek realny wpływ, czy tylko pozorny? By poznać odpowiedzi na te pytania, zachęcam do lektury. Do badań profilaktycznych też zachęcam

  

Jakub Jakubowski