Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Fest. Jego ostatnie, najbardziej wyczekiwane dziecko to Klub B90 na terenie Stoczni Gdańskiej. Kolejne dziecko, które przyjdzie na świat niebawem to Browar Gdański Kulturalny. W wolnych chwilach trwoni czas w zespole The Stags, pisząc piosenki tylko miłości.

Lato 2017 bardzo udane...

Skończył się sezon letni. No nie wiem czy letni, ale bywało też gorzej. Przyroda jest bezwzględna. Pamiętam takie lato, kiedy południe Polski ogarnięte było powodziami, a w Trójmieście do połowy września Hiszpania. Niemniej sprawiedliwość w przyrodzie istnieje. Koty znajomej już obrosły gęstą sierścią, a w ogrodzie ptactwo zaczęło budować większe gniazda, co podobno zwiastuje srogą zimę. 

Skończył się sezon letni. No nie wiem czy letni, ale bywało też gorzej. Przyroda jest bezwzględna. Pamiętam takie lato, kiedy południe Polski ogarnięte było powodziami, a w Trójmieście do połowy września Hiszpania. Niemniej sprawiedliwość w przyrodzie istnieje. Koty znajomej już obrosły gęstą sierścią, a w ogrodzie ptactwo zaczęło budować większe gniazda, co podobno zwiastuje srogą zimę. 

Swoją drogą to fajnie byłoby nauczyć się czytać przyrodę. Tego lata stałem się niemal zawodowym ekspertem trzech profesjonalnych map pogodowych. Radar opadów, radar burz i prognozy 24 godzinne. Jak się pracuje na ulicy, to jest to równie konieczna czynność jak obsługa kasy fiskalnej. Przyznam, że więcej czasu spędziłem w serwisach pogodowych niż na fejsie. 

No i wywołałem przerwę na fejsa. To kawa czy fejs? To niech będzie płyta Dead, Sleaford Mods, czekoladka truflowa i fejs. Tempo życia jest tak zawrotne, że zapominamy nawet o własnych urodzinach. Mnie to się zdarzyło wiele razy. Ale przecież jest fejsbuk, który od rana przypomina paru milionom ludzi, że dziś są ich urodziny. Wtedy wszyscy od rana otrzymują szczere życzenia, bo przecież wszyscy pamiętali. Na drugi dzień obowiązkowo wszystkim dziękujemy i piszemy, że to był wspaniały dzień, pełen tylu ciepłych słów. Ha ha. 

Wstawcie tylko fałszywą datę, a w następnym roku dostaniecie zaledwie kilka życzeń od najbliższych i żadnego na fejsie. Ja tak mam, ale nie jestem najlepszym przykładem, bo mnie prawie nikt nie lubi i większość marzy bym się wypierdolił. Nie otrzymałem ani jednego życzenia urodzinowego na fejsie. To jak z robieniem wielkiego przyjęcia na 300 osób. 280 przychodzi na wyżerkę, aby się pokazać, a w głębi duszy Cię nienawidzą i cieszą się kiedy Ci coś nie wyjdzie. 

A z tym fejsem i życzeniami to jest trochę jak z chodzeniem do kościoła. 90% ludzi chodzi tam ze strachu, bo całe dzieciństwo wpajano im, że jak coś się dzieję złego, to znaczy że pan bucek właśnie ich pokarał. Fejs jest dziś też takim kościółkiem. Jak rano przypomina Wam, że Karol ma  urodziny, w Waszych głowach natychmiast rodzi się myśl, że jak nie złożycie życzeń to solenizant o tym się dowie i sobie to zapamięta. I piszecie te nieszczere formułki, robiąc loda znajomemu, a kolega myśli, że jest tak strasznie popularny i tyle osób go lubi. 

Z głośników leci Seńor Coconut i znów wracamy do pogody. Wielu organizatorów plenerowych imprez muzycznych tego lata odczuło frustracje i zaliczyło gniew nieba. Niemniej pogoda nie jest w stanie odstraszyć uczestników tychże imprez. Powiedziałbym nawet, że staje się elementem atrakcji, a potem wielu wspomnień. Bo ten kto pamięta słynny koncert Beastie Boys, nie specjalnie przeszkadzało mu 10 st. i deszcz padający niemal w poziomie. Wówczas na płycie było kilkadziesiąt tysięcy, zadowolonych ludzi. 

Są też plenery, gdzie wodę trzeba lać sztucznie i wiara jest najszczęśliwsza. Ludzie chcą się bawić, chcą to robić w sposób stadny i nic temu nie jest w stanie przeszkodzić. Przecież zbiórka pieniędzy Orkiestry też mogłaby się odbywać w czerwcu, a nie styczniu, najgorszym z możliwych miesięcy, zarówno pogodowo, jak i z uwagi na grudniowy drenaż kieszeni Polaków. 

Tłumy przychodziły do stoczni, gdzie tego lata lało i było zimno, gdzie nie było pluszowych kanap i drinków w eleganckim szkle. Oznacza to, że ludzie chcą ze sobą przebywać, rozmawiać, przeżywać koncerty, poznawać nowe osoby, uśmiechać się i nie zwracać uwagi na otaczającą nas rzeczywistość. 

Teraz na gramofonie winyl The Picturebooks, duet, który na tegorocznym Soundrive Fest rozbił piątkowy bank. Ech, jaki oni mieli pozytywny przekaz. Na dworze zimno i leje okropnie, a ich dobra energia zaraziła wszystkich. Po koncercie z każdym zamienili słowo, przybili piątki i zapowiedzieli, że wrócą. A skoro ich brzmienie pochodzi z pustynnych obszarów Kalifornii, to z pewnością przywiozą żółty piasek i słońce. 

Tymczasem leje się z nieba, leją się pomyje w internecie, leją się politycy i oby nie zaczął się lać cały kraj. Dla mocno obrażonych na lato i zdenerwowanych rzeczywistością, na rozładowanie złej energii polecam odpalić teraz na gramofonach Pro-Pain, co właśnie zrobiłem. I nie zapominajcie, aby jednak trzymać się razem. Oddalam się zatem do lepszej, deszczowej krainy.