Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym okiem

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak wymyślił, że kontrmanifestanci powinni płacić za pracę policji. Pomysł pojawił się po ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, na którą policja zgromadziła ogromne siły. Wszystko po to, by oddzielić uczestników miesięcznicy od kontrmanifestacji Obywateli RP. Zadymy nie było, za to stanęły barierki i ponad 2 tysiące policjantów.

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak wymyślił, że kontrmanifestanci powinni płacić za pracę policji. Pomysł pojawił się po ostatniej miesięcznicy smoleńskiej, na którą policja zgromadziła ogromne siły. Wszystko po to, by oddzielić uczestników miesięcznicy od kontrmanifestacji Obywateli RP. Zadymy nie było, za to stanęły barierki i ponad 2 tysiące policjantów. W tym samym czasie policja podała że w 2015 roku na obsługę miesięcznic wydała 622 tys. zł, w 2016 – 952 tys., a w 2017 – jak na razie 496 tys. zł. Sporo. 

Na reakcję ministra nie trzeba było długo czekać. Jak uzasadnił swój pomysł - rosnące koszty pracy policji powinni pokrywać przeciwnicy miesięcznic, bo gdyby ich nie było, nie trzeba byłoby angażować takich sił. To niezwykle logiczny wywód. Wręcz trudno się z nim nie zgodzić. A sam pomysł niezwykle oryginalny. Zamiast jednak pastwić się nad kreatywnością ministra wyłapałem w nim – może zapowiedź innych zmian. Taką zaawalowaną, bardzo nieśmiałą, wręcz tajną, ale jednak! 

Przecież największe koszty dla policji – jeżeli chodzi o ochronę wszelkich zgromadzeń – tworzą faworyzowani dzisiaj przez rząd -  kibice piłkarscy. Dane z naszego podwórka - tylko jedno derby Pomorza pilnowało 1300 policjantów, 230 radiowozów i śmigłowiec. A wszystko za 350 tys. zł. To jednak i tak mało. Tutaj wrócę do zestawienia opublikowanego 3 lata temu w „Rzeczpospolitej”, w którym pokazaliśmy koszty obsługi meczów przez policję za 13 lat. Ile? 330 mln zł! To jest dopiero wynik!

Nie tak dawno media obiegła wiadomość, że podczas meczu w Chorzowie policja przebrała się za fotoreporterów i w ten sposób łapała stadionowych bandytów. Padły słowa oburzenia na ten pomysł. Także ze strony dziennikarzy. Faktycznie niefortunny, ale co ciekawe nikt – także z mediów - nie zwrócił uwagi, że prawdziwy problem leży tak naprawdę nie w przebraniu policjantów (i tak lepiej, że przebrali się za fotoreporterów, a nie  za anioły na koniach, co miało miejsce w Szczecinie). Problem jest gdzie indziej. 

Za bezpieczeństwo na stadionie – zgodnie z obowiązującymi przepisami - odpowiedzialni są organizatorzy komercyjnych rozgrywek, czyli Ekstraklasa S.A. i należące doń kluby. Wyobraźmy sobie sytuację, że każdy klub nocny w Polsce zamiast ochroniarzy oczekuje, by jego klientów i bramki pilnowali policjanci. Lub festiwal taki jak Open’er. Zamiast setek ochroniarzy, porządkowych, itd. – jego organizator, firma Alter Art zamawia sobie 2000 policjantów. I oczywiście rozlicza z pracy! Tak więc tych policjantów tam nie powinno być. 

W tej sytuacji pomysł ministra Błaszczaka to nie szaleństwo, ale z pewnością zapowiedź, że rząd podliczy kibiców. Nawet tych najbardziej patriotycznych. Albo ich hodowców, czyli kluby piłkarskie. To się nazywa przebłysk geniuszu. Czekamy z niecierpliwością aż minister ujawni swój tajny plan.

Same doskonałe wiadomości słychać też z MON. Wiadomo jaka będzie za kilkanaście lat polska armia. 250 tys. żołnierzy. Rosną też programy zbrojeniowe. Zamiast planowanych 56 mobilnych wyrzutni rakiet Homar, głównego elementu „polskich kłów” - ma ich być aż 160. Rośnie powoli też liczba okrętów podwodnych (już mówi się o 4), pęcznieje program Kruk, czyli zakup śmigłowców szturmowych. Miało być 32, już jest ponad 100. Są też nowe F16, czołgi, fregaty i niszczyciele. No i 8 baterii rakiet Patriot. 

Choć póki co niczego nie wybrano, nie rozstrzygnięto, nie domknięto, ostatecznie nie ustalono i nie wiadomo, czy w ogóle zrealizuje – to przyznam, że miło się tego słucha. Na razie najbliższe realizacji jest to, że nasze okręty klasy Kobben mają wkrótce zostać obiektami muzealnymi w Szczecinie i Gdyni. Fajnie.

82
07/2017

Sale koncertowe wypełnia po brzegi, mimo że jego muzyce daleko do mainstreamu.