KREATYWNY SZTORM W GDYNI

Wystawy, wykłady, warsztaty, konferencje, projekcje filmowe i targi wzornictwa – wiele działo się podczas tegorocznego festiwalu Gdynia Design Days. Co ważne, ilość wydarzeń poszła w parze z jakością. 

Fakt ten jednak nie zaskakuje, bo w zespole odpowiedzialnym za program wydarzenia znalazły się najważniejsze nazwiska związane z polskim środowiskiem wzornictwa, m.in.: Zuzanna Skalska, Agnieszka Jacobson – Cielecka czy Iza Bołoz. 

MIASTO NA FALI

Główna wystawa „Miasto na fali” osadzona była wokół tematu zmian jakie zachodzą w dzisiejszych miejskich społeczeństwach, skupiając się na obszarach ekologii i rozwiązań poprawiających relacje społeczne. 

- Nasze miasta przechodzą współcześnie głębokie przemiany. Zagęszczenie ruchu ulicznego, zanieczyszczenie powietrza, dbanie o zieleń miejską, budowanie pozytywnych stosunków społecznych czy rozwój biedniejszych dzielnic to tylko niektóre z zagadnień, z którymi muszą sobie obecnie radzić władze miast i ich mieszkańcy - mówi Iza Bołoz, kuratorka wystawy „Miasto na fali”.

Wśród prezentowanych projektów znalazły się m.in. przystępne rozwiązania do badania zanieczyszczeń powietrza, zarządzania odpadami, rozmieszczenia zieleni w mieście, miejskich upraw i pasiek czy wymiany przedmiotów i żywności. 

OSKAR ZIĘTA

Niewątpliwą gwiazdą tegorocznego wydarzenia był Oskar Zięta, jeden z najsłynniejszych obecnie polskich projektantów, którego wystawa została zaprezentowana w Muzeum Miasta Gdyni i oglądać ją będzie można jeszcze do 12 listopada. Duża część ekspozycji poświęcona jest stworzonej przez projektanta technologii FIDU, w której powstały najważniejsze przedmioty, jakie wyszły z jego pracowni. To m.in. stołki Plopp, lustra Tafla czy krzesła Chippensteel. 

- FIDU opiera się na spawaniu dwóch tafli stali, a następnie wprowadzaniu w przestrzeń między nimi powietrza. Szukałem technologii, które są najbardziej elastyczne w procesie i dadzą architektom największą elastyczność w projektowaniu – mówi Oskar Zięta.

POLSKI DESIGN

Jak zauważyli organizatorzy, dużym sukcesem cieszyły się również wystawy „Elementarz polskiego designu” oraz „Infuture food lab”. Ta ostatnia to projekt Natalii Hatalskiej i Marty Flisykowskiej, w którym autorki zastanawiały się jak będzie wyglądało jedzenie przyszłości. Mięso in vitro, mąka z owadów, jadalny druk być może już wkrótce zastąpią tradycyjne formy jedzenia. 

Z kolei wystawa „Elementarz polskiego designu” stworzona przez Ewę Solarz, prezentowała 100 wybranych projektów z historii polskiego wzornictwa, które powstały na przestrzeni ostatnich 100 lat. Na ekspozycji, obok ikon wzornictwa, takich jak fotel Modzelewskiego, znalazło się wiele kojarzonych z nią przedmiotów codziennego użytku czy logotypów – suszarka Fama, rower Wigry, słynny do dziś płyn Ludwik, czy logo Mody Polskiej i Pewexu. 

DESIGN W MIEŚCIE

Ważnym elementem tegorocznego festiwalu były inicjatywy związane z Trójmiastem. „Design w mieście” zaprezentował na przykład ciekawe projekty współczesnego, polskiego wzornictwa, które na co dzień znalazły się w aranżacji trójmiejskich lokali gastronomicznych. Naszą uwagę zwróciła gdyńska kawiarnia Tłok. Meble, znajdujące się we wnętrzu są perełkami polskiego designu, jednak całość wystroju stanowi spójne połączenie minionej epoki wzornictwa, a także nowoczesnych akcentów. 

TERMINAL DESIGNU

W działania związane z organizacją festiwalu włączył się również znany trójmiejski showroom Lumann, który przygotował dwie ekspozycje: „Niech wieje” oraz „Sztorm, którego nie widać”. Ta pierwsza wystawa w Terminalu Designu w Parku Rady Europy była zaproszeniem do udziału w procesie aranżowania wnętrza meblami i dodatkami od polskich projektantów i producentów. 

- Ta lokalizacja oddawała też ideę Terminalu, który z założenia miał być osadzony w tkance miejskiej, przybliżać design mieszkańcom i osobom odwiedzającym Gdynię. Wystawa przygotowana przez Lumann została stworzona także w tym duchu - jej celem było nie tylko promowanie polskich projektów, ale także oswojenie z nimi odwiedzających – mówi Anna Łukawska z Lumann.

MOŻNA SIADAĆ I DOTYKAĆ

Zgodnie z hasłem Lumann - "Można siadać, można dotykać" - odwiedzający mogli nie tylko poczuć fakturę mebla i sprawdzić czy jest wygodny, można było także zmieniać, przenosić i układać na nowo. 

- Wierzymy, że dzięki temu odbiorca nie tylko zapamięta mebel, ale także doceni jego formę i jakość. Te projekty to elementy polskiej kultury, dlatego chcemy, by stały się nam znane i bliskie – dodaje Anna Łukawska.

Z kolei wystawa "Sztorm, którego nie widać" miała na celu edukować i pobudzić do refleksji. W jej przestrzeni znalazła się między innymi instalacja Zuzanny Dolegi zatytułowana „Szumisztorm”. 

- Zastanawialiśmy się czy jesteśmy w stanie docenić wartość przedmiotu. Czy zastanawiamy się, ile pracy włożono w stworzenie produktu nadającego się do użytku? Ile czasu minęło pomiędzy pierwszym projektem, a wyprodukowaniem pierwszego egzemplarza, który nadawał się do sprzedaży? Ile osób było zaangażowanych w proces jego produkcji? Chcieliśmy odsłonić coś, czego nie widać, gdy patrzymy na piękny kubek, delikatną etażerkę, czy designerskie siedzisko – tłumaczy Anna Łukawska. 

TAMO I MAGIA DREWNA

Elementem festiwalowym stał się też showroom Tamo zlokalizowany w PPNT. 

- Uczestniczyliśmy też w akcji "Design w mieście". Jeden z naszych produktów, a dokładnie szafkę nocną z kolekcji Amelia można była zobaczyć w restauracji Pobite Gary w Gdańsku. Nasza najnowsza realizacja " Sekretarzyk" była częścią wystawy "Niech wieje". Dużym zainteresowaniem cieszyły się też nasze konsultacje projektowe z zakresu projektowania mebli z litego drewna – mówi Marcin Laskowski, założyciel Tamo. 

Podczas konsultacji eksperci z firmy Tamo podkreślali wagę swojego rzemiosła i coraz większą otwartość Polaków na powrót do tradycji. Bo choć dziś dominuje seryjna produkcja tanich mebli, to właśnie dzięki mistrzom stolarskiego rzemiosła, moda na trwałe, funkcjonalne i doskonale się prezentujące meble wraca. 

NIDERLANDZKI DESIGN

Dużym zainteresowaniem cieszyła się też wystawa prezentująca dorobek niderlandzkiego wzornictwa. Idea wystawy mebli niderlandzkich związana jest z obchodami 100-lecia ruchu De Stijl. Ten utopijny, modernistyczny ruch artystyczny, oparty na asymetrycznych kompozycjach złożonych z prostych, abstrakcyjnych form i podstawowych barw, wywarł ogromny wpływ na sztukę, architekturę, grafikę, modę i wzornictwo przemysłowe – krótko mówiąc, na cały otaczający nas świat.